• Wpisów: 282
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 18:59
  • Licznik odwiedzin: 2 650 / 384 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
pinka90
 
Ostatnio sporo się dzieje i albo nie mam czasu o tym pisać, albo już mi się nie chce o tym myśleć.

W skrócie:
- Na konferencje bezpłatne już nie będę chodzić, jak nie będę musiała, bo to marnowanie czasu. Nie kręci mnie 2 godzinne wystąpienie jakie podręczniki aktualnie promuje wydawnictwo
- Zaproszenia po 2 godzinnych naradach wybrane, opisane i zamówione
- Akty urodzenia i chrztu załatwione
- Mierzenie sukni ślubnych w towarzystwie dziewczyn zaplanowane na jutro
- Fotograf i opcje sesyjne wybrane
- Zostaje jeszcze kosmetyczka i fryzjer

Edit:
W miarę zajęć i tego, co mam na głowie podnosi mi się poziom złośliwości? Jak On to wytrzymuje? Usypia, mnie dzięki czemu wczoraj o 20.30 padłam spać, a o 1 obudziłam się w szoku, że przecież miałam zadzwonić do mamy zdać relację z konferencji. Czasami podziwiam go za anielską cierpliwość do mnie i znoszenie tego ciągłego marudzenia.
  • awatar gość: i wieczór panieński hehe
  • awatar PollyAnna88: @gość: Tego raczej nie planuje, bo chyba musiałabym go spędzić raczej ze swoimi chłopakami, a to wbrew tradycji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

pinka90
 
Chyba powoli przestaję pasować do tego świata. Nigdy nie byłam typem blogowiczki przytakującej innym kiedy robią głupoty. Planuję ślub więc nie mam czasu na kolejnych adoratorów, albo choćby niewinne flirty. Nie mam ochoty walczyć z czyjąś głupotą, której szerzy się tutaj mnóstwo. Cieszę się swoim normalnym życiem, mijam Przystojniaka od psa. Studiuję, pracuję coraz więcej... Spotykam przypadkiem ludzi sprzed lat. I tak naprawdę nie mam ochoty ani sił opisywać tego wszystkiego. Może dlatego, że już nie szukam... a może dlatego, że już kilka razy mnie wykorzystano.

Ciągle tęsknię za chłopakami. Tak mi przykro, że mam dla nich tak mało czasu... Niestety życie to życie. Jeśli chcę się realizować to muszę pracować i niestety czasu dla chłopaków brakuje, bardzo brakuje.
  • awatar Bogdan Wetzel: jak pozalatwiam sprawy z majatkiem, to wyprowadze sie do Warszawy , a wtedy bede powoli ukladac zycie towarzyskie...nie wyobrazam sobie zycia bez partnera:-)
  • awatar PollyAnna88: @Bogdan Wetzel: Na szczęście mam swojego M. bez niego pewnie nie dawałabym już rady. Tęsknię jednak za przyjaciółmi. Moje życie towarzyskie ostatnio jakoś strasznie się skurczyło przez pracę i ślub.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

pinka90
 

Czasami powinnam ugryźć się w język i zapomnieć o uprzejmości i kulturze. Czasem lepiej byłoby udawać, że się kogoś nie widzi... A tak wpadłam na ślubnego przyjaciela swojego faceta. Tak tego, który właściwie nie zaprosił mnie na swój ślub. I jakoś tak nie wytrzymałam zaczepiłam go i chwilę pogadaliśmy. Wyszło na to, że przyjechał ze swoją Ż.O.N.Ą. na długi weekend. Nie wypadało mi ich nie zaprosić. I takim to sposobem sama wplątałam się w wizytację, której wyjątkowo nie chciałam.

Pamięta ktoś jeszcze jak po sytuacji ze ślubem zarzekałam się, że nie chcę ich więcej widzieć w naszym domu? Niestety nie mogłam już za wiele zrobić jak przykleić sobie uśmiech do twarzy i jakoś wytrzymać. W końcu to Jego przyjaciel i nie wypada mi go aż tak ostentacyjnie nie znosić. Jakoś zdzierżyłam jej po raz kolejny pytania czym właściwie się zajmuje, bo choć jest u nas 4 raz nadal nie pamięta co właściwie robię. Zniosłam też narzekanie jak to studiowanie jest strasznie drogie (bo co ja o tym wiem, skoro studiuję zaocznie na uczelni niepaństwowej). By wreszcie usłyszeć, że chcą sobie machnąć dzidziusia kiedyś, ale ona właściwie nie wie co się robi z dziećmi i po co są. Oczywiście większość z tego kiedy chłopaki postanowili przez pół godziny robić sobie kawę i obie byłyśmy na siebie skazane.

Kiedy jednak do nas dołączyli nie mogłam już wytrzymać słuchając fekalicznego poczucia humoru z odrobiną marnego pojęcia o erotyce przyprawionego domieszką religijności i polityki. Wystarczyło jedno moje zdanie w opozycji do tego co ślubna para mówiła, by pięć razy zmieniali zdanie. Raz byli za, raz przeciw, by zaraz stwierdzić, że przecież to nie było na serio.

Po dwóch godzinach miałam dość, a gościom moim zachciało się spaceru po okolicy. Śmiejąc się w duchu z ich nieprzygotowania, w końcu balerinki to nie najlepsze obuwie na tereny podmokłe, poszliśmy do lasu. Nie mogłam powstrzymać wywracania oczami i strzelania min, kiedy zadziwieni przeżywali, że na wyższych partiach łąki jest cieplej niż w samym lesie, kiedy na sarny mówili jelenie i przeżywali Austrię jako krainę dobrobytu zapominając, że wszędzie trzeba pracować.

Przeżyłam jednak. A w nagrodę za własną cierpliwość odpaliłam świece, namówiłam Mojego mężczyznę, aby wyłączył komputer i spędziłam z nim trochę czasu na rozmowie, ale i nie tylko. W końcu należało mi się ;)
 

pinka90
 
Od kilku dni żyję weekendem, planami ślubnymi, planami kolejnych studiów i wszelkimi możliwymi spacerami na powietrzu. Kiedy tylko mam parę chwil wolnych odrzucam komputer, materiały i ksera, porywam psa i wędrujemy po okolicy. Czasami nawet udaje nam się wyrwać Jego, w ramach przerwy od pracy.

Dziwnym trafem prawie codziennie mijamy Przystojniaka od psa. W nocy z soboty na niedzielę obudziłam się, bo oglądał za głośno TV i wyciągnął mnie na nocny spacer z psiakiem. Oczywiście marudziłam trochę, że śnięta jestem i będę mu marudzić kiedy kiwnął do kogoś i zobaczyłam uśmiechniętego i trochę zmieszanego przystojniaka. Tak już nawet mój facet mówi mu cześć, wie że mi się podoba i nabija się teraz ze mnie, żebym zaprosiła go na kawę.

Wczoraj wracamy z łąki i On znów się śmieje z przypadkowych spotkań z przystojniakiem, bo akurat szedł kawałek za nami. Chciał mi ślepej pokazać i Przystojniak akurat spojrzał w naszą stronę. Mój mężczyzna spalił lekką cegłówę, a ja zanosiłam się ze śmiechu, że przynajmniej nie schował się tak jak ja ostatnio kiedy sprawdzałam czy to na pewno Przystojniak od psa.

Dziś chciałam napisać do chłopaków, wiecie co 10 sierpnia wychodzę za mąż. Teraz jakoś tak niezbyt komfortowo mi z tą myślą. Ehh nie znoszę być oszukiwana kiedy coś jest robione za moimi plecami. Ciągle coraz bardziej tęsknie za ciągłymi wyjściami z chłopakami. W chwilach takich jak ta zastanawiam się jaki właściwie jest ten Przystojniak od psa? Może rzeczywiście jest gejem, który by na mnie nie leciał. Może jest bi i ma jakąś ciekawą historię. Może ma wadę wymowy, jest nudny i bez ambicji? A może jest fajny, w końcu uwielbia psiaki, i w jakiś sposób go zaintrygowałam... Jestem niepoprawna.
  • awatar Bogdan Wetzel: piekne zycie przed wami, najwazniejsze , ze bedziecie razem:-) super, moje gratulacje:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

pinka90
 
Chyba wcale nie jestem taka kiepska. Jedno CV, jedna rozmowa i już dostałam ofertę pracy po zamknięciu mojego przedszkola. Oczywiście nie mam zamiaru siadać na laurach i czekać tylko szukać dalej, ale chyba mam w sobie to coś, skoro chcą mnie zatrudnić, ba nawet chwilę poczekać aby nie robić mi kłopotów i zatrudnić.

Znów Przystojniak z psem deptał mi dzisiaj po piętach. Myślałam, że się przewrócę kiedy zobaczyłam go w kaszkiecie. Ok, jest mega przystojny. Ma niesamowicie męski pociągający głos, słodziakowy uśmiech i ładnie pachnie. Ale kaszkiet? Już wiem, czemu on mieszka sam, pewnie jest gejem. Nie znam żadnego faceta hetero, nie bi czy homo, ale hetero, który chodziły w kaszkiecie mając lat więcej jak 5 i mniej niż 60.
 

pinka90
 
Mam dość myślenia o pracy i za chwilę jej braku. Zaniosłam wczoraj CV w jedno miejsca. Niechcący trafiłam na właścicielkę, myślałam, że to sekretarka. Pogadałam z nią trochę. Dzisiaj byłam tam na rozmowie kwalifikacyjnej. Zobaczymy. Mają się odezwać. Za to dwa dni temu znalazłam ogłoszenia, że szefowe mojego przedszkola wyprzedają się i to od lutego. Maskara.

Mam dość myślenia o studiach i robienia czegoś na siłę. Codziennie mijam chłopaka od psa w najróżniejszych sytuacjach. Najlepsze było w niedzielę. Wracam na piechotę, bo nie miałam autobusu i widzę przy śmietniku koło mojego bloku Przystojniaka od psa odwrócił się, żeby nie było widać, że się na mnie patrzy. Wskoczyłam do klatki i wychyliłam się przez okno żeby się upewnić czy to on. I rzeczywiście to był on i patrzył prosto na mnie. A ja jak to ja, schowałam się czerwona jak burak.

Wczoraj głupka i niechęć do uczenia się osiągnęły apogeum. Graliśmy do 23 w Eurobiznes, a ja spiłam się piwem. Muszę więcej jeść, bo za słabą głowę mam ;)
  • awatar Bogdan Wetzel: ha ha, ale slaba glowe do alkoholu tez mam, ale jem duzo, tylko za rzadko pije:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

pinka90
 
Aa i zapomniałabym. Moje spotkania z przystojniakiem od psa są coraz dziwniejsze. Dzisiaj rano. Po omacku na śpiąco ubrałam się i wyszłam z psiakiem licząc na to, że deszcz mnie rozbudzi. Śnięta strasznie poczłapałam przed bramę. A tu widzę parę kroków przede mną przystojniak ze swoim psem. Nie widział nas. Ulżyło mi, bo wiedziałam, że byłoby to dziwne. Ziewając co chwilę szłam sobie za nim zachowując zdrowy dystans. Wtedy przeszedł przez przejście na drugą stronę. Jego pies zaczął się oglądać i cieszyć do nas. On odwrócił się stanął po drugiej stronie i zaczął się na nas patrzyć z uśmiechem. Uśmiechnęłam się i korzystając z okazji, że nadjechało kilka aut czmychnęłam w drugą stronę. Ziewnęłam kilka razy i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego on ciągle się tak gapi. Nie zaczepi mnie, nie zacznie sam rozmowy tylko tak czeka. A ja twardo stosuje postanowienie, że nie będę szaleć z nowo poznanymi facetami, nie będę nikogo bajerować, przynajmniej postaram się. Będę twarda i nie będę zaczynać rozmowy pierwsza, chyba, że w końcu nie wytrzymam i zapytam go dlaczego ciągle się tak patrzy...
  • awatar Bogdan Wetzel: a ja lubie kobiety 'zadziorne' robiace pierwsze kroki, dajace jakies znaki, ktore podrywaja umiejetnie nasz meski samczy gatunek:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

pinka90
 
Chyba dość często to pisze, ale prawdziwe, realne życie bywa tak pochłaniające, że nawet nie mam czasu tutaj zajrzeć. Tyle rzeczy ostatnio się zbiegło...
W pracy resztkami sił walczę o to, by jeszcze dać coś z siebie. Pewne jest, że z końcem czerwca zamykają. Pewne jest, że do końca czerwca nie będę miała za dużo czasu latać z CV, a co za tym idzie od lipca witaj statusie osoby bezrobotnej.

On ciągle pochłonięty firmą, więcej pracuje jeszcze niż wcześniej, bo i normalna praca i zlecenia. Nie mam już na kogo zwalić części obowiązków domowych więc zakasam rękawy i robię co trzeba. Czasem tylko przed zaśnięciem proszę go, by nie siedział za długo, bo przecież wstaje razem ze mną.

Przez cały tydzień walczyłam z zaliczeniem praktyk. Moja wspaniała opiekunka maglowała moje konspekty wzdłuż i wszerz. Miałam dość zrywania się z pracy, biegania przez pół miasta i słuchania po raz enty uwag o celach operacyjnych. Swoją drogą wyszło na to, że pani nie jest aż tak kompetentna jak mi się wydawało. Poprawiała coś na co wcześniej zwróciła mi uwagę, i co sama poprawiała. Kłamała też w sprawie nauki pisania konspektów na studiach i nauki gry na pianinie. Tak się tym przejęłam. A teraz okazało się, że pani nie kontroluje tego co mówi i kiepska jest w ściemnianiu, albo znów ja za dużo pamiętam z tego, co inni do mnie mówią. Tak czy siak łaskawie na koniec dostałam to 5. Jutro oddaję to i po zamieszaniu. A nauka pisania konspektów w las nie pójdzie, bo będę miała wzory do robienia awansu na hospitacje.

Punkt ostatni, który chyba w tym tygodniu pochłonął mnie najbardziej - ślub. Chodziliśmy po różnych hotelach, restauracjach, salach bankietowych i chyba wstępnie mamy. Sala tańsza niż wszystko inne. Możliwość od razu zamówienia zespołu, który grywa tam na dancingach, za niezbyt wygórowaną cenę. Apartamenty dla gości sporo taniej. Apartament dla nowożeńców z atrakcjami. Jedyny minus najlepiej w piątek - wtedy sala będzie tylko dla nas. Ksiądz się zgodził. Rodzina na razie ma zdania podzielone. Rany przeraża mnie ta organizacyjna zabawa, ale z drugiej strony jak pozwolimy innym na zbyt dużą ingerencję, to nie będzie to już nasz dzień. Zobaczymy pewnie od połowy sierpnia przestanę być panną, a zostanę panią...
 

pinka90
 
Takiego lenistwa to już dawno nie było. Pobudka o 9.30. Na śniadanie omlety biszkoptowe z bitą śmietaną. A później znów do łóżka i dużo, dużo seksu, z odrobiną drzemki. On jest wspaniały. Kiedyś częściej tak robiliśmy... Na szczęście są jeszcze takie dni. Następnie oglądanie filmów w łóżku zagryzane tłustym jedzeniem. Po co nam apartament dla nowożeńców, skoro w takie dni jesteśmy jak nowożeńcy? Wystarczy odrobina chęci, trochę luzu i od razu człowiek ładuje baterie. Mi najlepiej ładują się przy nim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

pinka90
 

Plan na dzień miałam ambitny. Rano wstałam i trzasnęłam kolejny konspekt. Mam wrażenie, że ostatnio nic innego nie robię ;) Trochę poleniuchowałam. Odrobinę się powygłupialiśmy. W końcu on pojechał na spotkanie a ja miałam godzinę, aby się wyszykować. Dwie minuty przed wyjściem stwierdziłam, że muszę się przebrać bo guzik mi się rozpina wprost na biuście. Czyżby moje bąbelki urosły? Wrzuciłam na siebie pierwszą rzecz jaką miałam pod ręką i pobiegłam na autobus. Zawsze śmiać mi się z siebie chcę jak biegnę w obcasach. Musi to przekomicznie wyglądać.

Dochodziłam już do naszego umówionego miejsca kiedy zadzwonił i stwierdził, że w takim razie wychodzi. Stanęłam w dość widocznym miejscu i zaczęłam przebierać z nogi na nogę. Wtedy zaczął mi się przyglądać chłopak, który szedł za mną parę kroków i stanął kilka metrów obok. Uśmiechnął się więc mimowolnie też się odśmiechnęłam. A może to ja uśmiechnęłam się pierwsza? Czasem nie kontroluję tego, że kiedy przyglądam się komuś to zacieszam. W każdym razie po moim uśmiechu chłopak dość pewnie podszedł i zapytał czy jestem Karolina. Pokiwałam głową, że nie nie jestem Karolina. A duchu dodałam niestety, bo chłopak całkiem atrakcyjny. Pewnie nawet zaczęłabym z nim rozmawiać gdyby nie świadomość, że On zaraz ma wyjść i mamy napięty grafik. Chłopak niepocieszony pokiwał głową i stwierdził: że szkoda, niestety, niestety. Obszedł całą okolicę i zmył się zanim On się pojawił. Ubawiło mnie to, bo w jego oczach widziałam to o czym tak często mówią mi chłopaki. Widać było, że liczył na to, że jestem panną z którą się umówił. Widać było, że cieszy się, że nie jestem, aż taka brzydka. Widać było, że zrobiło mu się przykro, bo chyba został wystawiony.

Długo, długo jeszcze się z całej sytuacji śmiałam. Poczułam się jak już dawno nie. W końcu nigdy nie chodziłam na randki. Nigdy nie byłam na randce w ciemno, żeby nie wiedzieć jak osoba wygląda , z którą się gdzieś wybieram. Śmiałam się do niego, że aż mnie na chwilę odmłodziło. A on zaczął się śmiać, że powinnam się czuć młodo jako przyszła panna młoda, bo starej to on nie chce. Naszym celem było rozejrzenie się za salą na przyjęcie weselne. Pierwsze typy mamy. Nie wiadomo do końca jeszcze czy numer jeden ma wolne terminy, ale pewnie okaże się niebawem. Zabawne jest to, że każda sala ma jakiś plus: jedna ma niską cenę, inna apartament dla nowożeńców gratis, jeszcze inna ciasta, tort i napoje w cenie, kolejna salę osobną do tańczenia w cenie. Trudno wybrać coś jednego... Zwłaszcza jeśli planuje się tak wielkie wesele ;)
  • awatar Bogdan Wetzel: jak nie patrzeć, jedno wesele się ma w życiu;-)...no chyba że komuś się chce przechodzić ten stres dwukrotnie:-)
  • awatar zielonazagadka: Lubię czytać Twoje wpisy. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.